Homo democtraticus haereticus est
Homo democtraticus haereticus est – Czyli rzecz o herezji demokracji
Założenia wstępne.
Założenie pierwsze i najważniejsze: tekst mój nie krytykuje demokracji klasycznej, czyli greckiej. Takowa bowiem dziś nie istnieje. W obecnych czasach system polityczny, który istnieje w Polsce oraz większości państw tego globu to demokracja liberalna a właściwie demokratyzm.
Założenie drugie: demokracja w której żyjemy jest dzieckiem Rewolucji Francuskiej. To założenie bazuje na faktach historycznych. Można by się ewentualnie pokusić o udowodnienie hipotezy, iż Rewolucja Francuska jest efektem herezji Lutra.
Definicja
Aksjomatem demokracji liberalnej jest twierdzenie, iż źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Zatem wedle demokracji władza pochodzi od ludu, czyli człowiek (dowolna jednostka, suma tych jednostek, „większość”, „ogół”) jest w tej sytuacji absolutnym suwerenem.
Katolicka teologia polityczna
Chrześcijaństwo, a zwłaszcza katolicyzm, jako źródło władzy definiuje samego Boga. To Stwórca jest absolutnym suwerenem, a nie człowiek. Aby władza była prawowita, musi być sprawowana zgodnie z prawami objawionymi. Wola Boga, jedynie niezależna, zobowiązuje podporządkowaną wolę ludzi i żadna decyzja, podjęta przez „większość”, „ogół” lub nawet jednomyślnie, nie ma żadnej wartości ani żadnej mocy wewnętrznie wiążącej, jeśli jest sprzeczna z prawami Boga. Demokracja liberalna nie uznaje religii objawionej jaką jest Chrześcijaństwo (konkretniej: katolicyzm). W demokracji to człowiek („lud”, „większość”, „ogół”) staje się bogiem. To demokratyczne podejście nieuchronnie prowadzi do usunięcia Boga ze społeczeństwa, co możemy przecież zaobserwować dookoła nas.
Wnioski
Czy zatem głosując w wyborach demokratycznych katolik popełnia grzech? Dla mnie osobiście odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna: tak. Głosując wspieram bowiem aktywnie system, który neguje Boga. Wszelkie czynności demokratyczne (głosowanie, członkostwo w partiach politycznych, etc) są zatem jawną apostazją.
Zakończenie
Całkowicie zdaje sobie sprawę, iż ten króciutki wpis nie wyczerpuje tematu. Prawdopodobnie będę go rozwijał, co jednak zależy choćby od tego czy ktokolwiek ten wpis skomentuje.
Ab ovo
Kim jestem?
Beznadziejnym bloggerem. Możesz mi szanowny czytelniku uwierzyć, bo to jest moja n-ta próba blogowania. Oprócz tego jestem katolikiem, potem zaś rodzonym poznaniakiem. Jakieś 20 lat przebywałem poza granicami terytorium Polski, głównie w stolicy Cesarsko-Królewskiej, gdzie z wystawek sklepów z upominkami patrzą podobizny cesarza Franciszka Józefa lub cesarzowej Elżbiety (potocznie zwaną Sissi), a prawie wszyscy tańczą walca „Nad pięknym modrym Dunajem”. Nie zawsze jednak podczas tych dwudziestu lat mieszkałem we Wiedniu. (Dzięki Bogu, bowiem rasowi wiedeńczycy są elementem dość trudnym we współżyciu – wyjątki potwierdzają regułę), miałem bowiem dość krótki (niestety) pobyt w miasteczku Villach nad rzeką Drawą nieopodal granicy ze Słowenią i Włochami. Ludzie byli przeuroczy i szybko poczułem się tam swojsko i jak w domu. Nieopodal leży Ossiach. Znawcą historii Polski malutki kościołek w Ossiach powinien się kojarzyć.
Zawodowo działam jako inżynier informatyk i specjalizuje się w administracji systemów operacyjnych (unixopodobnych). Uwielbiam urzyszkodników twierdzących „ale ja nic nie robiłem i nagle nie działa”. Coraz częściej w moim mieszkaniu ląduje jakiś sprzęt komputerowy bo trudno mi czasem odmówić pomocy bliźniemu.
O czym będzie ten blog?
Prawdopodobnie o wszystkim i o niczym. Jednocześnie.
Skąd nazwa bloga i co oznacza?
“admiscere” to łacińskie słówko pochodzące od ammisceō, co oznacza: „mieszać” (Bo będzie tu pomieszanie z poplątaniem). A łacina symbolizuje moje przywiązanie do kultury łacińskiej.