Ab ovo
Kim jestem?
Beznadziejnym bloggerem. Możesz mi szanowny czytelniku uwierzyć, bo to jest moja n-ta próba blogowania. Oprócz tego jestem katolikiem, potem zaś rodzonym poznaniakiem. Jakieś 20 lat przebywałem poza granicami terytorium Polski, głównie w stolicy Cesarsko-Królewskiej, gdzie z wystawek sklepów z upominkami patrzą podobizny cesarza Franciszka Józefa lub cesarzowej Elżbiety (potocznie zwaną Sissi), a prawie wszyscy tańczą walca “Nad pięknym modrym Dunajem”. Nie zawsze jednak podczas tych dwudziestu lat mieszkałem we Wiedniu. (Dzięki Bogu, bowiem rasowi wiedeńczycy są elementem dość trudnym we współżyciu – wyjątki potwierdzają regułę), miałem bowiem dość krótki (niestety) pobyt w miasteczku Villach nad rzeką Drawą nieopodal granicy ze Słowenią i Włochami. Ludzie byli przeuroczy i szybko poczułem się tam swojsko i jak w domu. Nieopodal leży Ossiach. Znawcą historii Polski malutki kościołek w Ossiach powinien się kojarzyć.
Zawodowo działam jako inżynier informatyk i specjalizuje się w administracji systemów operacyjnych (unixopodobnych). Uwielbiam urzyszkodników twierdzących “ale ja nic nie robiłem i nagle nie działa”. Coraz częściej w moim mieszkaniu ląduje jakiś sprzęt komputerowy bo trudno mi czasem odmówić pomocy bliźniemu.
O czym będzie ten blog?
Prawdopodobnie o wszystkim i o niczym. Jednocześnie.
Skąd nazwa bloga i co oznacza?
“admiscere” to łacińskie słówko pochodzące od ammisceō, co oznacza: “mieszać” (Bo będzie tu pomieszanie z poplątaniem). A łacina symbolizuje moje przywiązanie do kultury łacińskiej.